Home / Duchowość  / Gościnność – zapomniana duchowość?

Gościnność – zapomniana duchowość?

water-flowers-drink-pot

Najbardziej gościnny jest sam Bóg! Przyjął do stworzonego przez siebie Raju człowieka. Jego gościnność obdarzyła człowieka godnością gospodarza ziemi. Czyń sobie ziemię poddaną! Gospodarz, który swojego Gościa obdarza godnością gospodarza. Gospodarz, który staje się sługą Gościa.

Do takiej gościnności jest zdolny tylko Bóg!

***

Abrahamowa gościnność jest dla nas nieustannym wzorem i szkołą życzliwości.

„Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziem rzekł: ”O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego”. A oni mu rzekli: ”Uczyń tak, jak powiedziałeś”. (Rdz 18, 1-16)

troj4800

 

***

Po utraconym Darze gościnności Raju, Bóg zechciał raz jeszcze okazać swoją gościnność człowiekowi. Dokonał tego, w sposób absolutny w swoim Synu Jezusie. Zaproszenie na Wieczerzę… skierowane ku wszystkim. Gdy zostanę wywyższony nad ziemię, wszystkich przyciągnę do siebie. Eucharystia – ucztą gościnności.

Gościnność Ciała i Krwi… Całkowite oddanie się tym, którzy przybywają… Spocząć na Jego piersi… Dać umyć sobie stopy… Przyjąć Jego zgodę na zdradę… Jeść Ciało Jego… Pić Jego Krew.

Gościnność, która zapomina o sobie samym. Liczą się jedynie goście, którzy przybyli. Ich pragnienia, ich potrzeby. Radość Gospodarza sięga szczytu w akcie przyjęcia drugiego Ty. Wszystko po to, aby owce miały życie. Życie w obfitości… w nadobfitości.

pasja-kadr-z-filmu

 

***

Na bliskim wschodzie gościnność zawsze była obowiązkiem, wynikającym z samej natury bycia człowiekiem. Hotele tam są wymysłem nowoczesności. Nigdy nie były im potrzebne. Gościnność znaczy więcej! Nie skorzystać z gościnności człowieka wschodu, który zaprasza do siebie, to dać mu do zrozumienia, że nie jest mnie godzien, że jego gościnność niewystarczająca. Zranienie… odrzucenie… A przecież sama gościnność jest pierwszym krokiem ku prostej, ludzkiej Miłości. Zanim pokocham, trzeba mi przyjąć. Nie odwracać się… nie zamykać się… nie mówić nie…

***

Jaka jest moja – ludzka i ewangeliczna – gościnność?

Maurin, bliski współpracownik Dorothy Day pisał na łamach The Catholic Worker niegdyś tak:

Ludzie, którzy są w potrzebie
i nie boją się żebrać,
dają ludziom, którzy nie są w potrzebie,
okazję do czynienia dobra.
Nowoczesne społeczeństwo nazywa żebraków
próżniakami i nędzarzami i wyrzuca ich na margines.
Lecz Grecy mawiali,
że ludzie w potrzebie
są posłańcami Boga.
I jako posłańcy Boga
powinniście otrzymać
jedzenie, ubranie i schronienie
od tych, którzy mogą wam je zapewnić.
Mahometańscy nauczyciele mówią,
że Bóg nakazuje udzielić gościny.
I przykazanie to jest nadal wypełniane
w państwach mahometańskich.
Lecz obowiązek udzielania gościny
nie jest ani szerzony, ani praktykowany
w krajach chrześcijańskich.

***

Ubogim nie daje się
jedzenia, ubrania, schronienia
za cenę własnych wyrzeczeń,
lecz na koszt podatników.
A ponieważ ubogim nie daje się
jedzenia, ubrania, schronienia
za cenę własnych wyrzeczeń,
poganie mówią o chrześcijanach:
„Patrzcie, jak uchylają się od odpowiedzialności”.

***

Jakże te słowa są dziś aktualne…

Każda gościnność rozpoczyna się od bycia „dla” – bliskich mi osób. Jednak ostatecznie winna zmierzać do bycia „dla” – ludzi dalekich, ubogich, samotnych, obecnych gdzieś na marginesie mojego spojrzenia. Chociaż mam świadomość, że do gościnności wobec Innego, dochodzi się swoimi małymi kroczkami. Droga… Proces… Maurina przytaczam, abyśmy z gościnności nie uczynili przestrzeni adoracji nas samych oraz abyśmy gościnność rozpoznali jako zaproszenie ku Innemu, Dalekiemu, być może Nieprzyjaznemu.

amsterdam-989165_1920 (Copy)

 

***

Szczerze mówiąc, lubię być gościem w cudzych progach. Często doświadczam zachwytu i wzruszenia… zawstydzenia, że moje gospodarzenie dalekie od tej gościnności, którą doświadczam. Uwielbiam te momenty, w których gościnność przejawia się w niepozornym przebłysku… w chwili, której za nic nie można przegapić… w chwili, którą można tak łatwo przegapić!

Mam swoje gościnne, pełne sacrum wspomnienia…

***

Stary Ojciec Karol Meissner przepuszcza mnie w wejściu do refektarza… no bo gość pierwszy. Gość zawsze zwiastuje Chrystusa.

***

Dzień skupienia u mnichów jerozolimskich. Brat, który mnie przyjmuje, zaraz odbiera ode mnie kurtkę i plecak… zanosi moje rzeczy, prowadzi mnie do celi… zawsze starannie wysprzątanej i podpisanej moim imieniem. A jako gość, na posiłkach zawsze mam miejsce przy przeorze wspólnoty… Jakże oni chcą być blisko gości…

***

Mali bracia na Pradze… herbat zawsze tak samo smaczna i pachnąca… i gościnne kapcie, aby nie ciągnęło zimno… troska, która promieniuje z twarzy.

***

Jadę wcześnie rano autostopem, młody mąż i ojciec mówi: co prawda, moja żona i dzieci jeszcze śpią, ale zapraszam na jajecznicę. Nie zdążyłem jeszcze nic powiedzieć, a już byliśmy na zjeździe do jego domu.

***

Jeszcze inni stop. Ma brat trochę czasu? Moja prababcia ma dziś urodziny i robimy przyjęcie…  może brat wpadnie? ja potem odwiozę. Trochę czasu miałem – na stopie zawsze się go ma – więc pojechaliśmy na przyjęcie. A tam… posadzili mnie obok solenizantki, a ona dbała nie o siebie… a nieustannie o mnie. Wzruszenie. Zadziwienie. Zawstydzenie.

***

Mogę brata wysadzić tutaj, albo pojedzie brat ze mną do domu na kolację – żona się ucieszy – a potem brata odwiozę pod sam klasztor, 60 km to nie dużo!

***

Spotkanie filmowe w dobrym towarzystwie. Do tego kolacja, przygotowana z wielką pieczołowitością przez Panią Domu. Rzeczywiście coś wspaniałego. Uczta dla podniebienia, a wrażenie robiło już samo patrzenie. Jednak w tym momencie wydarzyło się coś istotniejszego. Naturalność gospodyni, jej zachwyt, zaangażowanie, ten błysk w oku podczas prezentowania potraw… to jest to… to z tym… a to taki mały eksperyment… uśmiech i radość dzielenia się tym, co jest najcenniejsze… gościnnością.

***

„Moi gospodarze – przyjaciele”, nauczyli mnie przez lata gościnności nocy. Nauczyli mnie nocy, jako najpiękniejszej pory Spotkania. Siedzieć zwyczajnie na rozmowie, w milczeniu, wspólnie się modląc i pijąc ósmą herbatę. Wskazówki zegara się przesuwają… są momenty przyśnięcia… czasami zaczyna już świtać… Poświęcają swój czas, noc, sen… aby być… bo dzień za krótki, a noc odpowiednio głęboka… gościnność nocy… księżycowy dar.

***

Uwielbiam gościnność mojej rodziny, która wszystko dostosowuje do mojej osoby, gdy przyjeżdżam na wakacje. Wszystko do góry nogami, aby mnie ugościć. Ulubione potrawy naszego synka i wnuczka zaplanowane na cały tydzień. Wegetariańskie kolacje i ciasto mojej kuzynki. Nieustanne doglądanie moich – dawnych i dziecięcych – potrzeb. Ta gościnność jest świętą święcą, która spala się dla płomienia miłości.

***

Jest jeszcze gościnność moich braci, podczas odwiedzin nieoczekiwanych i niezaplanowanych. Siadaj… i zawsze zrobią kawę… taką dobrą… z ekspresu, ze spienionym mlekiem.

***

Nie mogę nie wspomnieć gościnności moich braci muzułmanów, kiedy zachodzę do meczetu. Zaproszenie na wspólną modlitwę, potem herbata i koszerne ciasteczka prosto z Arabii Saudyjskiej. Dostrzegam ten uśmiech w kącikach ust, że jednak ktoś pragnie ich gościnności, że się jednak nie boi… posiedzieć… zwyczajnie… jak bracia Abrahama.

***

Mieć bystre oko, czujne spojrzenie i wytężony słuch… na wszelkie przejawy dobra… gościnności… prostoty i zachwytu zwyczajnego tu i teraz. Nie uronić żadnej kropli… nie przegapić Daru gościnności.

rustic-334080_1920

 

***

Gościnność nieustannie zaskakuje, ponieważ po drugiej stronie zawsze mamy człowieka – Tajemnicę. Ale gościnność również oczyszcza… oczyszcza nas z naszego podskórnego egoizmu, ponieważ posiada swoje przestrzenie: trudności, ryzyka i niebezpieczeństwa.

Istnieje wielkie niebezpieczeństwo kręcenia się wokół własnego ego. Nieustanne podkreślanie swojego „gospodarzenia”. Nie liczy się gość… liczy się gospodarz, czyli ja. Gość w tym momencie, staje się przedmiotem dla zaspokojenia mojego poczucia zadowolenia, dla nakarmienia mojego subtelnego ego, ubranego we frak otwartości i uczynności. Zadowolenie sięga zenitu… tak! Byłem taki gościnny dla moich gości. A może… byłem taki gościnny dla samego siebie?

Gościnność również zakłada pewne ryzyko. Ryzyko zaufania. Daję mojemu gościowi to co mam, tyle ile mam – nie mogę przecież dać mu rzeczy, których nie posiadam. Wprowadzam go w moją przestrzeń… być może ubogą, kruchą, mało atrakcyjną. Zapraszam go do siebie i zgadzam się, aby mógł się u mnie poruszać swobodnie… poniekąd zgadzam się, że moja gościnność może zostać nie przyjęta, niedoceniona, zlekceważona, pogwałcona. Zgoda na ryzyko wyplucia. Włożyliśmy całych siebie w przyjęcie Drugiego, a nasza gościnność wcale nie wpadła na ziemię wdzięczności. Nie szkodzi! Wystrzegajmy się oczekiwania, że podziękują nam, poklaszczą, zaśpiewają za naszą gościnność. To oczekiwanie też jest ukrytą formą egoizmu. Gościnność jest całkowicie bezinteresowna… sic! oto ryzyko gościnności.

Jest jeszcze przestrzeń trudności, w obrębie ofiarowywanej gościnności Drugiemu Ty. Gościnność nie wybiera sobie gości. Goście sami przychodzą. Niespodziewanie, często niezapowiedzianie. Łatwo okazać gościnność osobom bliskim, zaprzyjaźnionym, w zaplanowanym i dogodnym czasie. Łatwa i przyjemna jest gościnność, w której słowa same się układają, gdzie wzajemna obecność napełnia nas po brzegi.

Tak… gościnność wobec przyjaciela rozszerza samą przyjaźń, która mimo wszystko domaga się przestrzeni wzajemności, poświęcania sobie czasu, troski o obecność, wzajemną wymianę dobra, tworzenie wspólnej przestrzeni.

Ale co jeśli spotykam osobę, która wcale nie jest moim przyjacielem… nie jest mi osobą bliską… z którą nie jest mi wcale po drodze. Może nawet jest dla mnie nieznośna, uciążliwa, gaduła z dziurawą skarpetą, brudem pod paznokciem lub z nałogiem tytoniowym (pytanie kontrolne – masz w swym domu popielnicę dla palącego gościa? No chyba, że w domu są małe dzieci… wtedy nie pozwalaj paskudzić powietrza!). A jeśli w progu mojego domu stanie niewierzący lub muzułmanin, muminek ze swoim asystentem, niewidomy z psem przewodnikiem, wieczny marzyciel lub świadek Jehowy? Czy moja gościnność wybiera sobie gości… ?

Prawdziwa gościnność, chce się podzielić – z drugą, spotkaną osobą – wszystkim co posiada, tylko dlatego, że ktoś zaistniał w jej rzeczywistości. Gościnność chce przyjmować nie patrząc na osoby. „Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę”. (Hbr 13,2)

Gościnność zakłada rezygnację z samego siebie na rzecz gościa, to on w tym momencie posiada pełnię praw korzystania z mojej gościnności. Jest ona jak dziecko. Nie da się jej zaprogramować, wyuczyć, opanować. Ona jest w nas – stworzona na obraz i podobieństwo Gospodarza – i zwyczajnie, nie można przeszkadzać jej być sobą.

Gościnności najlepiej w sukience spontaniczności, ponieważ właśnie wtedy może przyjąć gościa niespodziewanego. Taka spontaniczna gościnność jest nieco trudniejsza. Niespodziewany gość wyrywa nas z rzeczywistości, w której jesteśmy. Niespodziewany gość wymusza zmianę naszych osobistych planów. Wytrąca nas z naszego osobistego rytmu. Spontaniczny gość jest papierkiem lakmusowym naszej wewnętrznej postawy. Wobec niespodziewanego gościa, gościnność zachowuje się najszczerzej jak tylko może… najszczersza radość… najszczersza niechęć…

Nie przeszkadzajmy gościnności być sobą… zwłaszcza dziś, kiedy wifi jest wszędzie, a Spotkań coraz mniej. Kiedy facebook zastępuje Relacje, a smsy prawdziwy Dialog. Dziś, kiedy gościnność internetowa nic nie kosztuje, a dla gościnności życia nie ma już zwyczajnie czasu… dziś, kiedy jest coraz więcej zamknięcia w świecie wirtualnym… właśnie dziś! może warto odkopać zakopaną perłę gościnności? Pielęgnować ją… Na nowo odkryć i dać się zachwycić. Praktykować. Sic! Praktykować gościnność, tak jak czytanie Słowa Bożego, jak Medytację, jak niedzielną liturgię Mszy Świętej. Praktykować, czyli uczynić tę rzeczywistość swoją – naszą – przestrzenią Sacrum. Sacrum szarej codzienności.

shutters-669296_1920 (Copy)

 

***

Gościnność odbija i nosi w sobie klasyczne etapy drogi życia duchowego. Posiada wymiar oczyszczający, oświecający i jednoczący. W jaki sposób?

Rezygnacja z siebie samego, z własnego czasu i oczekiwań oczyszcza mnie dogłębnie, ponieważ więcej jest radości z dawania, aniżeli brania. W centrum stawiam Gościa, a nie moje własne ego.

Gościnność oświeca, ponieważ dzięki niej mogę dostrzec Boga w drugim człowieku. Już w samym spotkaniu Bóg chce się nam objawiać. Bo gdzie dwaj albo trzej… tam Ja pośród nich…

Gościnność jednoczy… ludzi… człowieka z Bogiem… Bo jak możesz kochać Boga, którego nie widzisz, skoro nie potrafisz kochać bliźniego, którego widzisz?

W niebie doświadczymy prawdziwej epifanii gościnności! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele… Wyobrażacie sobie… wiele mieszkań, wiele domów, wiele gościnnych zwyczajów… Nieustanne odwiedziny, spotkania, niekończące się kubki zielonej herbaty… A pośrodku On – Gospodarz, u którego co wieczór kolacja z najwyborniejszych dań, z najlepszym weselnym winem. Niebo zaścielone gościnnością.

***

Zapomnianą gościnność przypomnieć światu! Odnaleźć swój osobisty wymiar – miejskiej, ludzkiej, abrahamowej i jezusowej Gościnności!

Mieć dom i serce… bez zamków!

Gentlemnich – czyli najpierw mężczyzna, a następnie mnich i kapłan. Syn jedynego Ojca, bosy banita na wygnaniu. Włóczykij gór i duchowy brat bliźniak Thomasa Mertona. Wzrok ma utkwiony w Benedykta XVI, słuch nastrojony na gregoriański chorał. Zakochany w Liturgii. Autostopem zrobił tysiące kilometrów i autostopem ma zamiar dojechać do nieba – za darmochę. Uwielbia zieloną herbatę i zapach kadzidła. Pragnie jedności Kościoła wschodniego i zachodniego. Studiuje patrologię i mieszka w Warszawie. Gdy medytuje – siedzi, milczy, słucha, jest. Nie może się doczekać… własnej śmierci.

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.