Home / Aktualności  / duchowe Parkour

duchowe Parkour

parkour-401019_1920

Dziś św. Benedykta – mistrza życia nieskomplikowanego. Taki mniszy parkourowiec.

***
Staram się regularnie biegać… czasami, podczas swojej wieczornej przebieżki spotykam na swojej drodze parkourowców. Zawsze mnie zachwycali, zwłaszcza po francuskim filmie – Yamakasi. W dzieciństwie nie obce mi było bieganie po dachach garaży, wchodzenie na drzewa, przeskakiwanie przez płoty, akrobacje na trzepaku. Tym bardziej lubię przystanąć i popatrzeć jak inni parkourują… Sam czasami to robię, choć w wersji najbardziej minimalnej z możliwych.

Czym jest Parkour? Zacznijmy od nazwy. Parkour to neologizm, pochodzący od francuskiego słowa parcours – trasa, droga, przebieg, które z kolei wywodzi się z łacińskiego percursus. Głównym założeniem jest pokonywanie podczas biegu stojących na drodze przeszkód, w sposób jak najbezpieczniejszy, najszybszy i najprostszy.

Parkour nie ma ściśle określonych technik, jest wolnym stylem i należy na niego patrzeć w kontekście całego biegu. Biegu najszybszego, najprostszego, najbezpieczniejszego.
Małe dopowiedzenie, Parkour często bywa mylony z Freerunem, który jest sportem ekstremalnym, polegającym na wykonywaniu efektownych i trudnych tricków akrobatycznych w czasie pokonywania przeszkód na trasie biegu. Nas interesuje Parkour.

Parkour nie jest prostym biegiem po polnej drodze. Miasto narodziło Parkour i miasto jest bieżnią parkourowców. Liczne znajdziemy tu schody, drabinki, poprzeczki, płoty i słupki. Kosze na śmieci, podziemne przejścia, poręcze i ławeczki. Kamienne donice, zjazdy, podjazdy, posągi czy różne ciekawe konstrukcje, które wytworzyło na swój użytek miasto. To wszystko jest elementem naszego miejskiego biegu. Nic nie niszczymy. Nic nie jest dla nas mniej ważne. Zwyczajnie biegniemy, ciesząc się każdą pokonaną przeszkodą.
Parkour łączy w sobie dwie rzeczywistości. Troskę o zdrowy styl życia wraz z regularnym treningiem. Oraz drugą rzeczywistość, czyli uważność osadzoną na myśleniu. Nieustanne rozeznawanie czy dam radę pokonać przeszkodę? Czy dam radę i w jaki sposób to uczynić? Roztropnego i pokornego myślenia podczas pokonywania przeszkód, aby nie uczynić sobie i innym krzywdy, aby nie zdemolować naszego miasta.

***
Patrząc na Parkour pomyślałem, że tego nam właśnie brakuje w naszym duchowym życiu. Prostego, bezpiecznego i szybkiego reagowania na rzeczywistości duchowe. Jakże my często komplikujemy wiele spraw w naszym życiu duchowym.  Bóg jest bardzo prosty, to my jesteśmy skomplikowani. Mistrzowie pogmatwania. Wiele w nas szarpaniny i biegania po omacku. Biegania za niczym. Nieustannego kręcenia się w kółko. Wieczna analiza napotykanych przeszkód i problemów. Mam wrażenie, że dzisiejszy świat ludzi podążających za Panem, to świat pełen zabieganych Mart. Dobrych, szlachetnych, pełnych ofiarności ale aż nadto aktywnych i pragnących od siebie efektywności. A potrzeba niewiele, albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę. A przecież „tylko” usiadła i słuchała. Niewiele to… wszak proste, bezpieczne i szybkie w rezultatach. Proste zasady pomagają prosto – co nie oznacza łatwo – żyć. Prostota dodaje smaka w życiu. Jednak tego też trzeba się uczyć.

Dla wszystkich  początkujących parkourowców – 10 prostych „technik” pokonywania przeszkód i ułatwiających codzienne życie w „mieście”.

1. Wysypiaj się!

Kiedyś spowiednik mi powiedział: Bracie, jeżeli będzie miał brat do wyboru położyć się spać, aby mieć minimum 7 godzin snu, albo odmówić jeszcze różaniec, rozważać Słowo Boże, czy też iść na Adorację, brat wybierze sen. Co z tego, że w nocy będzie brat się modlił czy robił różne pożyteczne rzeczy, skoro z powodu niewysapania następnego dnia będzie brat drażliwy i niewyspany. Ani nie będzie szła modlitwa, ani praca, a jeszcze często zdarza się z tego powodu dowalić drugiemu człowiekowi. Zaczyna się brakiem snu, a kończy się brakiem miłości bliźniego!

2. Biegaj.

Parkourowiec bez biegania? niemożliwe…  nie bez kozery mówi się, że: w zdrowym ciele zdrowy duch. Biegaj, spaceruj, bierz rolki czy rower, pływaj, tańcz czy skacz na skakance. Jedna zasada: Regularnie!

3. Módl się!

Trzy rady O. Chapmana OSB odnośnie modlitwy:
#1 Módl się tak jak potrafisz, a nie módl się tak jak nie potrafisz.
#2 Nigdy nie oceniaj swojej modlitwy.
#3 Im mniej się modlisz, tym gorzej ci to wychodzi.

4. Trwaj tu i teraz, a nie tam i potem.

św. Benedykt radzi: „Rób to, co robisz. Bądź obecny tam, gdzie jesteś”. Jest też takie rosyjskie powiedzenie: „Bóg jest wszędzie, poza wyobraźnią i fantazją”.

5. Uśmiechaj się.

Obdarzaj ludzi uśmiechem, tak o… uśmiechnij się i idź dalej… Chrześcijanin to człowiek uśmiechu. Dobrze tym zrobisz innym i sobie samemu.

6. Pielęgnuj przyjaźnie.

Mądrość Syracha poucza nas (6,14. 16): Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; kto go znalazł, skarb znalazł.

7. Utrzymuj porządek w pokoju i na biurku.

Zewnętrzny nieporządek jest oznaką niepoukładania wewnętrznego, lecz również wpływa na nasz wewnętrzny rozgardiasz. Uporządkuj pokój (celę) – a uporządkujesz swój umysł.

8. Zrób sobie dzień offline.

Naprawdę można żyć bez facebooka, internetu i telefonu. Przynajmniej ten jeden dzień w tygodniu.

9. Proś o pomoc.

Przecież nikt z nas nie jest samowystarczalny. Nikt z nas nie jest samotną wyspą, jak mawiał Thomas Merton. Nie musimy wszystkiego wiedzieć, wszystkiego umieć, ze wszystkim sobie radzić. Szukanie pomocy jest rzeczą normalną!

10. Pij zieloną herbatę.

To akurat bardzo subiektywna porada (wiecie, że ją uwielbiam). Znajdź jednak przestrzeń tylko dla siebie. Dla siebie i dla swojej „zielonej herbaty”.

Gentlemnich – czyli najpierw mężczyzna, a następnie mnich i kapłan. Syn jedynego Ojca, bosy banita na wygnaniu. Włóczykij gór i duchowy brat bliźniak Thomasa Mertona. Wzrok ma utkwiony w Benedykta XVI, słuch nastrojony na gregoriański chorał. Zakochany w Liturgii. Autostopem zrobił tysiące kilometrów i autostopem ma zamiar dojechać do nieba – za darmochę. Uwielbia zieloną herbatę i zapach kadzidła. Pragnie jedności Kościoła wschodniego i zachodniego. Studiuje patrologię i mieszka w Warszawie. Gdy medytuje – siedzi, milczy, słucha, jest. Nie może się doczekać… własnej śmierci.

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.